poniedziałek, 4 marca 2013

Czerwone Trojaczki, czyli skórzane bransoletki damskie

Powstały jak zwykle, pod wpływem natchnienia, bo miałam robić CAŁKIEM co innego ;)
Ale tak mnie ten pasek skóry, co się ostał z całego kawału wołał, błagał, prosił, że normalnie nie oparłam się i tada!


Wykonane z naturalnej skóry, barwionej chemicznie, grubość 2mm.

Druga w kolejności powstawania (wpierniczyła mi się tu bez kolejki i nie umiem jej przestawić ;).
Obwód zapiętej 15 cm, szerokość 5 cm. Ozdobiona plecionką z czarnej Rexlace i ćwekami z czarnym oczkiem.

Pierwsza! Moja osobista faworytka. Obwód zapiętej 15 cm, szerokość 4 cm, opleciona czarną Rexlace.
Na mnie za mała :( 
Ale sobie jeszcze zrobię taką o!

No i ostatnia, ale nie najgorsza. Ubrałam ją tylko w ćwieki piramidki 10 mm i to raczej skromnie. Efekt osiągnięty, taki jaki miał być :)

Czerwonoskóre panny zapinają się na dwa (dwie?) napy.

Zastanawiam się, czy jakimś filcem je podklejać, bo w sumie na ręku specjalnie nic nie przeszkadza. Zastanowię się jeszcze.
Pozdrawiam!

1 komentarz:

  1. Te też mi się bardzo podobają.
    Myszy

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad :)