sobota, 1 lutego 2014

Korale, koraliki, perełki...

Od kilku dni mój komputer zachowywał się dziwnie. Dziś w końcu postanowiłam sprawdzić, co zacz. Zapuściłam skan przed uruchomieniem systemu. Mielił, mielił, mielił...
Nie będę przecież bezczynnie czekać i gapić się w migające białe literki na czarnym tle.
Zabrałam się za dokończenie porządków w moich półproduktach i przy okazji znalazłam to i owo do dokończenia, przerobienia, zrobienia.
I tak doczekała się w końcu zamontowania zapięcia bransoletka, która chyba z miesiąc leżała. Wykonana ze szklanych powlekanych perełek:
A świeci na tym zdjęciu jak psu na wiosnę wiecie co ;) Cóż wieczór to nie pora na zdjęcia. Jak zrobię lepsze, to wrzucę do sklepiku ;)

Po zamontowaniu zapięcia w powyższej przyszła pora na zrobienie wreszcie do końca kompletu z malowanymi kaboszonkami:


Są klipsy i jest zawieszka :) To chyba pierwsze popełnione przeze mnie klipsy... Nawet dobrze się uszu trzymają, jednak nie zalecam tańczyć w nich pogo ;)


Kolejna była przeróbka zdobycznych korali na bransoletkę:
Korale są duże, chyba ze 2 cm średnicy, ale lekkie. Bardzo mi się podobają takie bransoletki i teraz już mogę się cieszyć własną wersją :)

A na koniec coś, co zajęło mi większość dnia! Niech szlag trafi wenę twórczą! Palce przez nią bolą i w oczach się mieni! Ale jak zaczęłam to musiałam, po prostu musiałam dokończyć!
Sead beads firmy krzak w multikolorze, na granatowej nici Tytan. jakby to były Toho to pewnie zajęłoby mi to mniej czasu, ale cóż, jak się nie ma co się lubi... A kolorystycznie podoba mi się szalenie! Jest moja i tylko moja! I zapewne mimo bólu palców niebawem znów sięgnę po szydełko. Spodobało mi się dzisiaj :D
Pozdrawiam!


1 komentarz:

  1. Biorę :)!!! kolorowa jest moja, ewawkaloszach, odezwę się na mejla:D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad :)