poniedziałek, 28 grudnia 2015

Święta i po świętach...

...a ja oczywiście nic nie mogę zrobić normalnie. Nawet święta w tym roku miałam baaaardzo nietypowe.
Wigilia we Wrocławiu, pierwszy dzień świąt w Warszawie, drugi już u siebie w Piasecznie. I pomiędzy dniami, krócej lub dłużej, noce w pociągach i autobusach ;)
W sumie bawiłam się świetnie!
Kilka fotek z podróży na pamiątkę wam pokażę:
"Tańczące drzewa"

Gdzieś po drodze wiadukt

Dwa czerwone autka

Wrocławska choinka, jedna z wielu...

Dworzec nocą...

Mam jeszcze kilka, ale znaleźć nie mogę, pokażę następnym razem.
A tymczasem wszystkim życzę Szczęśliwego Nowego Roku!
Realizacji planów i zamierzeń, spełnienia marzeń i wielu chwil z najbliższymi Waszym sercom ludźmi, bo tak na prawdę Przyjaciele, Rodzina i nasi Ukochani określają to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. I dlaczego jesteśmy. Życzę byście mogli spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. I okazywali sobie na co dzień, nie tylko od święta, jak jesteście dla siebie ważni. To staje się bezcenne dopiero kiedy nie można tego mieć na co dzień...

wtorek, 22 grudnia 2015

Kiedy wena dopadnie Cię z ołówkiem w ręku...

...może to przynieść nieoczekiwane efekty!
Tak było ze mną jakieś kilka dni temu.
Ponieważ pracuję na razie w nocy systemem 2 na 2, miewam dziwne godziny aktywności i dziwne pomysły w związku z tym. Tym razem natchnęło mnie na rysunki z lekka "creepy".
Ogólnie uważam, że nie umiem rysować, ale z tych szkiców akurat jestem zadowolona, zwłaszcza z ostatniego (który w sumie powstał jako pierwszy ;)
Projekt Skeleton:




W głowie jeszcze klaruje się wizja na kolejny, trochę wredny szkieleton, ale nie będę pisać jaki, tylko jak zrobię, to pokażę :)

sobota, 19 grudnia 2015

Wielki powrót!!!!

Z konsekwentną niekonsekwencją wracam po długiej przerwie!
Kochani, co się działo! Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany!
Od ostatniego wpisu przesunęłam wiele własnych granic i dokonałam życiowej rewolucji!
Po kolei i w miarę chronologicznie:
W maju zakończyłam pewien rozdział z życia osobistego i przeprowadziłam się do pracowni. Wcześniej nie pomyślałabym, że tak można mieszkać i żyć.
W czerwcu pierwszy raz w życiu wystartowałam w zawodach triathlonowych, w Charzykowach i udało mi się ukończyć w wymaganym czasie jedną czwartą dystansu Iron Man!


W prawdzie to "tylko ćwiartka", ale nie wierzyłam wcześniej, że człowiek ma taki zapas sił i wytrwałości.
W lipcu z przyczyn ekonomicznych i nie tylko zamknęłam działalność, ale byłam też na największym zamku w Polsce, na Kulturalnym Oblężeniu Malborka - żeby nie było - w pracy ze stoiskiem reko kolegi i z własnymi wyrobami przy okazji ;) Poznałam tam niesamowitych ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu spowodowali we mnie chęć potężnej zmiany życiowej. Wcześniej bałam się takich zmian!

Zamek Malbork

Na początku sierpnia rzucono mi wyzwanie, które, ku własnemu zaskoczeniu, podjęłam i pierwszy raz w życiu machnęłam autem trasę coś koło 600 km za jednym zamachem! Dzięki temu spędziłam niezapomniany weekend na Zamku Ogrodzieniec na kolejnej imprezie medievalnej z wyżej wspomnianymi wspaniałymi ludźmi. Nie wierzyłam wcześniej, że potrafię tyle przejechać!
 Zamek Ogrodzieniec - piękny, prawda?

We wrześniu dzięki już dwukrotnie wspomnianej ekipie miałam możliwość pracować dla fantastycznej firmy BRZ ART (BRZ ART na Facebook) przy organizacji Igrzysk Ognia i Stali w Forcie Bema w Warszawie

Całe życie z wariatami! Ale nie ma lepszych!
To tylko część ekipy :)

oraz przy pierwszej edycji Festiwalu Fantastyki Twierdza w Giżycku
To również nie wszyscy ;) Pozdrowienia dla najlepszej na świecie grupy Gżdaczy!

Praca ciężka, wymagająca wyciągnięcia z siebie dwustu procent wydajności, wypiłowująca siły fizyczne i psychiczne nieomal do zera, ale dająca tak niesamowitą radość i satysfakcję, jak żadna inna do tej pory!
Zawarte znajomości i przyjaźnie zaowocowały u mnie decyzją o zmianie miejsca zamieszkania. Wcześniej tylko o tym mówiłam i zastanawiałam się. Tym razem ZROBIŁAM TO!
W październiku  przyjechałam do Warszawy, gdzie wstępnie mieszkałam jakieś dwa tygodnie dzięki gościnności i wielkiemu sercu jednego z nowych przyjaciół, pod koniec miesiąca przeprowadziłam się do Piaseczna, gdzie obecnie pracuję. Wcześniej nie ruszałam prawie w ogóle d.py poza województwo! A teraz mieszkam tak daleko od rodzinnego miasta.

Nie jest łatwo, ale nikt nie obiecywał, że będzie. Na razie jeszcze ogarniam lekki chaos panujący w moich sprawach osobistych i zawodowych, ale mam cele i plany, które zamierzam zrealizować.
Jednym z nich jest reanimacja tego bloga.
Jeśli dotrwaliście do końca - dziękuję! Postaram się, by kolejne wpisy były krótsze i jeszcze ciekawsze ;)