sobota, 19 grudnia 2015

Wielki powrót!!!!

Z konsekwentną niekonsekwencją wracam po długiej przerwie!
Kochani, co się działo! Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany!
Od ostatniego wpisu przesunęłam wiele własnych granic i dokonałam życiowej rewolucji!
Po kolei i w miarę chronologicznie:
W maju zakończyłam pewien rozdział z życia osobistego i przeprowadziłam się do pracowni. Wcześniej nie pomyślałabym, że tak można mieszkać i żyć.
W czerwcu pierwszy raz w życiu wystartowałam w zawodach triathlonowych, w Charzykowach i udało mi się ukończyć w wymaganym czasie jedną czwartą dystansu Iron Man!


W prawdzie to "tylko ćwiartka", ale nie wierzyłam wcześniej, że człowiek ma taki zapas sił i wytrwałości.
W lipcu z przyczyn ekonomicznych i nie tylko zamknęłam działalność, ale byłam też na największym zamku w Polsce, na Kulturalnym Oblężeniu Malborka - żeby nie było - w pracy ze stoiskiem reko kolegi i z własnymi wyrobami przy okazji ;) Poznałam tam niesamowitych ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu spowodowali we mnie chęć potężnej zmiany życiowej. Wcześniej bałam się takich zmian!

Zamek Malbork

Na początku sierpnia rzucono mi wyzwanie, które, ku własnemu zaskoczeniu, podjęłam i pierwszy raz w życiu machnęłam autem trasę coś koło 600 km za jednym zamachem! Dzięki temu spędziłam niezapomniany weekend na Zamku Ogrodzieniec na kolejnej imprezie medievalnej z wyżej wspomnianymi wspaniałymi ludźmi. Nie wierzyłam wcześniej, że potrafię tyle przejechać!
 Zamek Ogrodzieniec - piękny, prawda?

We wrześniu dzięki już dwukrotnie wspomnianej ekipie miałam możliwość pracować dla fantastycznej firmy BRZ ART (BRZ ART na Facebook) przy organizacji Igrzysk Ognia i Stali w Forcie Bema w Warszawie

Całe życie z wariatami! Ale nie ma lepszych!
To tylko część ekipy :)

oraz przy pierwszej edycji Festiwalu Fantastyki Twierdza w Giżycku
To również nie wszyscy ;) Pozdrowienia dla najlepszej na świecie grupy Gżdaczy!

Praca ciężka, wymagająca wyciągnięcia z siebie dwustu procent wydajności, wypiłowująca siły fizyczne i psychiczne nieomal do zera, ale dająca tak niesamowitą radość i satysfakcję, jak żadna inna do tej pory!
Zawarte znajomości i przyjaźnie zaowocowały u mnie decyzją o zmianie miejsca zamieszkania. Wcześniej tylko o tym mówiłam i zastanawiałam się. Tym razem ZROBIŁAM TO!
W październiku  przyjechałam do Warszawy, gdzie wstępnie mieszkałam jakieś dwa tygodnie dzięki gościnności i wielkiemu sercu jednego z nowych przyjaciół, pod koniec miesiąca przeprowadziłam się do Piaseczna, gdzie obecnie pracuję. Wcześniej nie ruszałam prawie w ogóle d.py poza województwo! A teraz mieszkam tak daleko od rodzinnego miasta.

Nie jest łatwo, ale nikt nie obiecywał, że będzie. Na razie jeszcze ogarniam lekki chaos panujący w moich sprawach osobistych i zawodowych, ale mam cele i plany, które zamierzam zrealizować.
Jednym z nich jest reanimacja tego bloga.
Jeśli dotrwaliście do końca - dziękuję! Postaram się, by kolejne wpisy były krótsze i jeszcze ciekawsze ;)

1 komentarz:

  1. Helena! Dobrze Cie znów widzieć na pokładzie;-)!!! Cieszę się, że tryskasz życiową energią i dzielnie walczysz o swoje! Może ten rok coś w sobie takiego ma??? Może i tak, a może kilka kobiet na świecie odkryło w sobie tę prawdziwą siłę i determinację?! Im dłużej jestem na tym świecie dochodzę do wniosku, że nasze życie w bardzo wielu aspektach zależy od nas samych...Sami się ograniczamy, ale tez to my sprawiamy, że dostajemy skrzydeł...Życzę Ci wielu sukcesów, siły i wytrwałości! Wiary w siebie i swoje możliwości, a także wiary w dobrych ludzi, którzy sa na twojej drodze "niby " przypadkiem! Wesołych świąt i odważnego wejścia w Nowy Rok;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad :)